Kobietą być i wybrać strój…

Utworzył: / poniedziałek, 12 Wrzesień 2016 / Aktualności
fot.Mariusz Nasieniewski/Maratomania.pl

fot.Mariusz Nasieniewski/Maratomania.pl

W OBLICZU DECYZJI – STRÓJ TRI

Powiedzieć, że triathlon to jedno wielkie wyzwanie, to jakby nic nie powiedzieć. Od codziennej treningowo-zawodowo-rodzinnej logistyki, przez dobór najlepszych dla nas metod treningowych, wybór sprzętu, walkę z wagą… Okres przygotowań to dziesiątki decyzji. Nie inaczej jest w czasie samego okresu startu. Jeszcze w przeddzień zawodów podejmujemy ostateczne decyzje odnośnie do wszystkich elementów naszego „umundurowania” i żywienia. Te ostatnie kwestie są szczególnie ważne, aby już w trakcie samego wyścigu móc koncentrować się już wyłącznie na tym, co najważniejsze – na napieraniu!

1-częściowy 4

Nie mam się w co ubrać…

Jedną z kluczowych decyzji, która z pewnością wpłynie na nasze samopoczucie w czasie zawodów, jest wybór stroju. Może być on naszym sprzymierzeńcem, ale pechowo może też stać się źródłem kilkugodzinnej udręki wywołanej otarciami czy wrzynaniem się lub podwijaniem materiału. Na szczęście, o ile nie zawsze da się przewidzieć kaprysy żołądka, o tyle strój można zawczasu przetestować i mieć pewność, że w godzinie próby nie zawiedzie.

Początkująca triathlonistka (bo piszę tu zdecydowanie z kobiecego punktu widzenia) z pewnością stanie któregoś dnia przed szafą, stwierdzając z przerażeniem: „Nie mam się w co ubrać!!!”. Ciuchów biegowo-rowerowych ma na pęczki, ale przecież nie będzie przebierać się w strefie zmian, bo mimo że jest to opcja najbardziej budżetowa, to jednocześnie jednak mocno krępująca i, co tu wiele mówić, spowalniająca. Pieniądze wydane na porządny strój triathlonowy będą bez dwóch zdań jedną z najlepszych inwestycji.

Marka ma znaczenie?

Jak mówi jeden z moich przyjaciół: „Nie stać mnie, żeby iść po taniości”. Przy sporej ilości wydatków, jakie niesie za sobą triathlon, należy zadać sobie pytanie, czy wybór stroju z niższej półki cenowej jest na pewno dobrą decyzją. Planując dłuższą przygodę z tym sportem (czyt. wiedząc, że nie będzie to wydatek na raz), nie szukałam i nie testowałam strojów dostępnych w znanych, dużych sklepach sportowych. Postanowiłam zaufać ZeroD – marce, z której strojów korzysta wielu sportowców wysokiej klasy na całym świecie. I nie zawiodłam się.

1-częściowy 1

Jaki strój wybrać?

Po decyzji o chęci zakupu stroju triathlonowego trzeba zdecydować się na jeden z wariantów: jedno- lub dwuczęściowy.

Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o stroju jednoczęściowym z „dziurą” na plecach. Takim, jakie widuje się na międzynarodowych zawodach ITU. Niewiele mogłoby mnie w tamtym czasie odwieść od tej decyzji. Padło na damski strój triathlonowy ZeroD oSuit. Na krótkie dystanse nie mogłam wybrać lepiej. Strój jest jak druga skóra. Całkowicie przylega do ciała, ale w żadnym miejscu nie czuć szwów. Nogawki zakończone są silikonowym wykończeniem, dzięki czemu nie podwijają się ani przy zakładaniu pianki, ani w czasie jazdy na rowerze czy biegu. Początkowo obawiałam się czy tak cienka pielucha zapewni odpowiedni komfort na siodełku, ale okazało się, że sprawdza się idealnie. Dobrej jakości jest też sam materiał (80% poliester, 20% elastan) – mimo wielokrotnego użytku nie widzę żadnych otarć od paska na numer czy przetarć w środkowej części nogawek. Producent zaleca co prawda pranie ręczne, ale przyznam, że kilkukrotnie strój wylądował w pralce i ma się świetnie. Do tej laurki dla ZeroD można dodać jeszcze kobiecy element w postaci wprasowanej kwiecistej aplikacji w prawej górnej części stroju – mała rzecz, a cieszy.

1-częściowy 2

Kobieta nie zadowoliłaby się jednak tylko jednym strojem do wyboru. Potrzebowałam, a w zasadzie to chciałam drugiego. Dla odmiany postanowiłam zainwestować w strój dwuczęściowy. Decyzja ta podyktowana była dwoma czynnikami. Pierwszym, najbardziej prozaicznym, była ewentualna konieczność skorzystania z toalety na trasie. Nie wiem, jakby to było w pośpiechu zrzucać z siebie strój jednoczęściowy, ale wydaje mi się, że oczywistym jest, że dwuczęściowy sprawdzi się tu znacznie lepiej. Szczęśliwie, póki co, pozostaje to tylko w sferze moich domysłów. Drugi czynnik wyniknął już z doświadczeń startowych. Kieszonki – tego było mi trzeba! W dwuczęściowym stroju ZeroD (iTOP + iShorts) kieszonki znajdują się zarówno na plecach, jak i na każdej z nogawek. Na dłuższym dystansie sprawdzają się idealnie. Na rowerze mogę bez problemu włożyć do tylnej kieszeni puste opakowanie po Squeezy, zamiast wkładać je z powrotem do torebki na ramie. Dzięki temu jem w dogodnym dla mnie momencie (niekoniecznie przy strefie zrzutu), w torebce nie plączą się puste opakowania, a całość nie lepi się resztkami po żelu czy batonie. Śmieci wyrzucam w dozwolonym miejscu i po kłopocie. Na biegu z kolei przydają się kieszonki w spodenkach. Nigdy nie lubiłam trzymać żeli w ręku – przekładałam je potem z jednej do drugiej, a spoconymi dłońmi nie umiałam ich otworzyć. Kieszenie rozwiązują cały ten problem. Materiał spodenek jest dokładnie taki, jak w stroju jednoczęściowym, a koszulka (oprócz panelu na biuście) to w zasadzie cieniutka siateczka. Rewelacja! Inaczej niż w spodenkach na dole koszulki nie ma silikonowego wykończenia, ale jak się okazuje, nie jest to potrzebne. Koszulka nie podwija się ani na rowerze, ani w czasie biegu. W przypadku tego pierwszego należy jednak pamiętać, żeby posmarować dolną część pleców kremem z filtrem – chcąc nie chcąc, przy pochylaniu się, ta część ciała wystawiona jest na działanie promieni słonecznych. Przy kolejnym starcie muszę też zadbać o miejsca, w których zamek koszulki i sznurek w spodenkach dotyka ciała. W czasie zawodów (1/2 IM) nie było to odczuwalne, ale jak się potem okazało pojawiły się otarcia. Sądzę jednak, że oliwka powinna temu zapobiec, tym bardziej, że góra i dół zamka (czyli najbardziej newralgiczne miejsca) są chronione dodatkowym zabezpieczeniem materiałowym.

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

Jaki rozmiar?

To oczywiście kwestia zawsze mocno indywidualna. W przypadku kobiecego ZeroD trzeba jednak mieć na uwadze, że standardowa rozmiarówka w sieciówkach nie zda egzaminu. Nosząc na co dzień rozmiar 36, z przykrością musiałam stwierdzić, że na „S”-kę nie mam co liczyć. Rozmiary wypadają więc małe, na co szczególnie warto zwrócić uwagę, dokonując zakupu przez internet.

Podsumowując, wystawiam obu strojom ZEROD ocenę 9/10, odejmując po jednym punkcie za brak kieszonek w nogawkach w stroju jednoczęściowym (choć pewnie to zamysł producenta pod krótkie starty) i otarciom w stroju dwuczęściowym. Byłoby pięknie gdyby ZeroD chciało też zaoferować damskie stroje triathlonowe w szerokiej gamie kolorystycznej, ale – jak sądzę – wszystko z czasem.

Autorka: Dobrochna Mierzejewska
Zdjęcia: Mariusz Nasieniewski, Piotr Naskrent, sportografia.pl

DO GÓRY